Windykator czy predator?

By

WindykatorKażdy z nas, biorąc kredyt czy pożyczkę, jest informowany o warunkach tzw. windykacji długu w razie nie płacenia należnych rat. Również mojego znajomego poinformowano o tym przy podpisywaniu umowy kredytowej. Oczywiście mało kto myśli o takiej ewentualności w momencie, gdy bierze kredyt. Dlatego, jeśli nieszczęśliwie zdarzy mu się zalegać z należnością czeka go niemiłe zaskoczenie, szok, a może i nawet wielki strach. Tak było z moim kolegą. Przez kilka lat spłacał regularnie raty, jednak nadszedł moment kryzysu, gdy stracił pracę. Poszedł do banku, żeby negocjować warunki odroczenia spłat  z przemiłą, do tej pory, obsługą. Mniej już miła obsługa odesłała go do działu windykacji, który znajduje się w innym mieście. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie ma pieniędzy na telefony, a tym bardziej na bilety, żeby tam jechać. Wyproszono go z banku i postraszono windyktorem. Jak się okazało nie były to wcale „strachy na lachy”. Jeszcze tego samego dnia windykator zadzwonił sam i rozpoczął ostrą kampanię zastraszania mojego kolegi. Nie było mowy o jakichkolwiek negocjacjach. Padały słowa „doigra się pan”, „jak pan nie zapłaci, to pożałuje” i najbardziej zdumiewające „zaraz przestanę być miły…”.

Czytaj także:  Uratuj się kredytem oddłużeniowym

By